Komunikacja

I nie o to mi chodzi, żeby nigdy nie mieć zastrzeżeń do zachowania innych. (…) Jeśli inni źle nas traktują lub sprawiają nam ból, to powinni o tym wiedzieć. Ale jeśli komunikujemy im to w gniewie, to nigdy nie nauczą się tego, czego powinni się nauczyć. Co więcej, nawet nas nie usłyszą.

Bezpieczeństwo

Życie nie jest bezpieczną przystanią. Nigdy nie było i nigdy nie będzie. Jeśli nawet posiedzimy w oku cyklonu przez rok lub dwa, to i tak nie ma znaczenia. Nie ma żadnego bezpiecznego schronienia ani dla naszych pieniędzy, ani dla nas samych, ani dla tych, których kochamy. I nie powinniśmy się tym ani trochę martwić.

Starania

Musimy porzucić przekonanie, że możemy zmusić innych, aby nas kochali z tego tylko powodu, że coś dla nich robimy. Powinniśmy zdać sobie sprawę, że nie możemy manipulować życiem tak, aby nas satysfakcjonowało, a poszukiwanie winy w sobie lub innych nikomu w niczym nie pomoże.

Życie i śmierć

Nie ma życia i śmierci oraz jest życie i śmierć. Jeśli znamy tylko ten drugi punkt widzenia, to kurczowo lgniemy do życia i boimy się śmierci. Jeśli umiemy dostrzec oba, żądło śmierci stępia się.

Poczucie winy

Nie możemy wymazać tego, co zrobiliśmy w przeszłości, zrobiliśmy to i już. Poczucie winy to tylko krzywdzenie siebie z racji tego, że kiedyś skrzywdziliśmy innych. Poczucie winy w niczym nie pomaga. Podobnie mówienie, że jest nam przykro, czy przepraszanie nie zawsze stanowi pokutę.

Poświęcenie

Skłonność do poświęceń jest prostsza i bardziej podstawowa.  (…). Nie o to chodzi, abyśmy zostali męczennikami, bo wybór męczeństwa jest w istocie egoistyczny. I nie o to chodzi, aby utracić radość życia (tak naprawdę nie lubimy przebywać wśród ludzi pozbawionych radości życia). Sednem sprawy jest uświadomienie sobie własnego poczucia krzywdy, a następnie dostrzeżenie krzywd, jakie wyrządzamy innym. Scena musi być pusta.

Przyjaźń

Powinniśmy ostrożnie postępować z przyjaciółmi, którzy mają kłopoty. Nie należy podtrzymywać ich na duchu fałszywymi nadziejami i zabezpieczeniami. Ten rodzaj współczucia, które nie jest współodczuwaniem, opóźnia tylko proces ich nauki. W takim wypadku najlepszą pomocą jest przyspieszenie ich rozczarowania. Może i brzmi to szorstko, ale nie oznacza braku życzliwości.

Religia

Wielu ludzi praktykujących zen nie uważa się za wyznawców żadnej religii. Nie mam nic przeciw formalnej religii. W każdej z nich można spotkać wyjątkowych ludzi, którzy prawdziwie praktykują i wiedzą przy tym, co robią. Wielu innych natomiast nie ma żadnych powiązań z religią formalną, a praktykuje równie dobrze. 

Praktyka

Chociaż istnieją pewne przepisane czynności, które towarzyszą nam w otrząsaniu się ze snu (i które, jeśli chcemy, możemy nazywać praktyką zen), prawdziwa praktyka zen to po prostu bycie tu i teraz bez dodawania do tego niczego więcej.

Gniew

Ponieważ prawdziwa praktyka i religia pozwalają nam połączyć to, co wydaje się oddzielone, cała praktyka powinna w zasadzie obracać się wokół gniewu, bo gniew jest tą emocją, która powoduje oddzielenie. Wszystko przecina na pół. 

Dyscyplina

Niektórzy z nas wiążą dyscyplinę ze zmuszaniem się do robienia pewnych rzeczy. Tymczasem oznacza ona skierowanie całego dostępnego światła na naszą praktykę, żebyśmy dzięki temu mogli trochę lepiej widzieć. Dyscyplina może mieć charakter formalny, tak jak w zendo, lub nieformalny, jak w codziennym życiu. Zdyscyplinowani uczniowie to ci, którzy w swoich codziennych poczynaniach starają się nieustannie znajdować sposoby na przebudzenie się.